|
|
||
|
|
||
|
|
||
|
Źródło: Tygodnik Podhalański 14-15/2004. Autor: Beata Zalot. Renifer znad Białki. Mamuty które pasą się na terenach dzisiejszej Nowej Białej. Lew jaskiniowy polujący w okolicach Gronkowa na nosorożca włochatego. Stado reniferów dla którego wodopojem jest Białka. To nie jest scenariusz filmu fantastycznego, ale okolice jaskini Obłazowej kilkadziesiąt tysięcy lat temu. O badaniach archeologicznych w jaskini Obłazowej pisaliśmy w Tygodniku Podhalańskim wielokrotnie. Archeolodzy pod kierownictwem prof. Pawła Valde-Nowaka natrafili tam na najstarszy w świecie bumerang sprzed około 30 tyś. Lat, najstarsze narzędzia górnicze. Z kolei tajemnicze ucięte palce z Obłazowej są najstarszymi ludzkimi szczątkami ludzkimi znalezionymi w Polsce. Badania w jaskini rozpoczęte w 1985 roku trwały przez siedem sezonów – naukowcy dotarli do 22 warstw, najstarsza datowana na około 80 tyś. lat wstecz. Żmudne badania laboratoryjne i analizy przyniosły kolejną rewelację rangi światowej – okazało się, że jaskinia dla człowieka kultury pavlowskiej pełni rolę sanktuarium prehistorycznego. Wraz z archeologami jaskinię badali paleontozoolodzy, w którym w przesypanym przez drobne sito w osadzie jaskiniowym znaleźli około 70 – 80 tysięcy okazów kości zwierząt, żyjących tu w okresie od około 70 tys. Lat przed naszą erą do kilku lat przed naszą erą. - Rok przed rozpoczęciem
badań wybrałem się tu z Pawłem Valde-Nowakiem. Nie przypuszczaliśmy
wtedy, jakie niespodzianki i rewelacje przyniesie nam Obłazowa.
Pamiętam, że wziąłem wtedy
do ręki trochę osadu z powierzchni i zobaczyłem w nim zęby
lemingów, które mogły tu żyć jakieś kilkanaście tysięcy lat
temu. – opowiada profesor Adam Nadachowski z Instytutu
Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie, który kierował późniejszymi
badaniami paleontozoologicznymi w Obłazowej. To był pierwszy
dreszcz emocji i zapowiedzi tego, co czeka naukowców podczas badań
jaskini. Dziś – dzięki tym badaniom – można dość
dokładnie odtworzyć prehistoryczne
środowisko naturalne okolic przełomu Białki. Podhalańska
tundra. Cofnijmy się więc kilkadziesiąt tysięcy lat wstecz. Kotlina nowotarska. Okolice Obłazowej. Zamiast Nowej Białej, Białki, Gronkowa, Krempach, Nowego Targu ogromne stepy, a także roślinność charakterystyczna dla obecnej tundry. Lasów nie ma zbyt wiele. Teren miejscami jest podmokły, są też torfowiska. Potok Białka jest wyżej położony niż dzisiaj, w pewnym momencie przepływa nawet przez Jaskinię Obłazową. Jest o wiele zimniej niż obecnie. Zimy są ostrzejsze, latem nierzadko zdarzają się temperatury poniżej zera. Długowłose, rudowobrunatne futro mamuta – najpotężniejszego wówczas ssaka, pozwala mu spokojnie przetrwać. Nie występuje tu licznie, bo od kotlin woli otwarte przestrzenie. Kusi go jednak step bogaty w roślinność. Potrzebuje dużo pokarmu, dziennie zjada 100 kg traw 3-metrowej wysokości i wadze 4-6 ton zwierz nie musi obawiać się zwierząt z drapieżników, nawet lwa jaskiniowego, który poluje na nosorożce włochate. Jedynym wrogiem mamuta jest człowiek, który potrafi przygotować sprytne zasadzki. Dla prehistorycznego człowieka ten potężny ssak jest źródłem pożywienia, okryć, materiału na narzędzia i ozdób. Mamut żyje w stadzie. Zimą migruje, z okolic Obłazowej dociera prawdopodobnie do terenów obecnych Węgier. W zgodzie z mamutami żyją w okolicach Przełomu Białki nosorożce włochate, renifery. W jaskiniach mieszkają niedźwiedzie, hieny, lwy jaskiniowe, prawie identyczne jak dzisiejsze lwy afrykańskie. Są jedynie lepiej przystosowane do życia w zimnym klimacie. - Zyjący w tym samym środowisku lew, renifer czy suseł to dziś rzecz niewyobrażalna. Wtedy taki ekosystem był możliwy. W okolicy Obłazowej występowało środowisko stepo-tundry plejstoceńskiej – tłumaczy prof. Adam Nadachowski – Obok siebie występowały gatunki, które dziś dzieli odległość tysiąca kilometrów. Klimat był suchy, na przełomie lat zdarzały się gwałtowne ocieplenia, potem klimat znowu się oziębiał. Liczne są tu dzikie konie, żyją w
ogromnych stadach, które także migrują zimą. Zostają za to
renifery i pieśce, wyglądem przypominające lisy. Nie ma natomiast
saren, jeleni, borsuków czy kun. Pardwa,
koleżanka dropia. Są to okolice bogate w różne gatunki ptaków, paleontozoolodzy znaleźli podczas badań w Obłazowej szczątki aż 107 gatunków. Najpopularniejsza jest pardwa, dziś występująca w tundrze. Wraz ze zmianą pory roku zmieniało się jej ubarwienie – zimą była biała jak śnieg, latem - jej grzbiet nabierał barwy brązowej. Największym ptakiem
mierzącym koło metra jest tu drop. Paleontozoolodzy natrafili w Obłazowej
na pojedyńczyokaz alki, ptaka występującego dziś np. na wyspach
morza arktycznego. Jak trafił w te okolice – pozostaje
nierozwiązaną zagadką. Tereny podmokłe to rewir głuszca i
cietrzewia, mieszka tu też w borach głuszca, kilkanaście gatunków
kaczek, a także ptak wodny – perkoz. Co
wypluła sowa. Ogromną wiedzę o mniejszych gatunkach ssaków
występujących w Obłazowej paleontozoolodzy zawdzięczają sowom.
Ptaki po nocnych polowaniach udawały się w konkretne miejsca w
jaskiniach gdzie trawiły. Część niestrawionego pokarmu wypluwały.
Bywało, że sowa pluła w jedno miejsce nawet przez 20 lat.
Niestrawione i wyplute resztki konserwował idealnie osad jaskiniowy
dzięki obecności w nim węglanu wapnia. W ten sposób wyplute
przez sowę szczątki kości różnych małych ssaków przetrwały
kilkadziesiąt tysięcy lat. Dziś dostarczają naukowcom dużej i
dość dokładnej wiedzy na temat występujących w okolicy małych
zwierząt stanowiących menu sowy. A że ten nocny ptak lata w obrębie
5 – 10 kilometrów od gniazda, zjadając wszystko, co mu się
nawinęło, jego „wypluwki” dostarczają dziś
precyzyjnych danych. Proporcje ilościowe zjedzonych
przez niego gatunków dość dokładnie odpowiadają liczbie
tych zwierząt występujących wtedy w środowisku. Skąd
to wiemy. Fragmenty ciosów mamuta, pazur lwa jaskiniowego, żuchwa lisa polarnego, zęby nosorożca włochatego – takich szczątków znalezionych we wszystkich 22 warstwach osadu było około 80 tysięcy. Należą one do 260 gatunków zwierząt. Najmniejsze z nich nie mają nawet milimetra, największe to poroże renifera liczące 60 centymetrów czy cios mamuta (ząb), z którego ówczesny człowiek wykonał ów słynny dziś bumerang, uchodzący za najstarszy na świecie. - Szczątki zwierząt trafiły do osadu jaskiniowego w trojaki sposób – opowiada profesor Adam Nadachowski – Po pierwsze – w resztkach pokarmowych drapieżników, drugi sposób to – poprzez resztki pokarmu człowieka. Na przykład człowiek rozłupywał kość i wyjadał z niej szpik. Takich szczątków nie znaleźliśmy w Obłazowej wiele. To jest jeden z dowodów podtrzymujących hipotezę prof. Pawła Valde-Nowaka, że jaskinia Obłazowa pełniła rolę sanktuarium prehistorycznego. Człowiek kultury pavlowskiej nie mieszkał tu, choć ją odwiedzał. Trzeci sposób, w jaki te szczątki dostały się do osadu, był naturalny, na przykład chory drapieżnik chował się w jaskini i tu padał. Paleontozoolodzy dostarczyli archeologom także inny dowód na to, że Jaskinia Obłazowa nie była zwykłym siedliskiem dla człowieka kultury pavlowskiej. W osadzie nie znaleziono prawie w ogóle resztek zwierzęcych kości ze śladami działania człowieka. Takie ślady cięć, narzędzia na kościach znajdowano w dużych ilościach w jaskiniach, w których ludzie żyli. - Jaskinia Obłazowa to jedyne w rejonie
polskich Karpat stanowisko wielowarstwowe. Znalezione tu bardzo
bogate materiały pozwoliły odtworzyć świat zwierząt ostatniego
zlodowacenia, dały unikalny obraz tego świata – podkreśla
prof. Nadachowski – Dziś dzięki tym badaniom można
bardzo precyzyjnie odtworzyć obraz świata zwierzęcego, ale także
świat rośliny i środowisko życia człowieka paleolitu. | ||
|
| ||
|
Jestes   gosciem na mojej stronie |
||
|
Copyright (c) 2004 Mariusz Bafia. Wszelkie prawa zastrzeżone |
||